Rana porzucenia – kiedy miłość znika z pola

To, co najbardziej boli człowieka, to nie brak rzeczy, ale brak obecności. Dziecko, które doświadcza rany porzucenia, nie zostaje odrzucone wprost.
Zostaje pozostawione samo, w świecie, w którym jego emocje, potrzeby i tęsknoty nie spotykają się z odpowiedzią.

Nie chodzi tu tylko o fizyczne opuszczenie – o rozwód, śmierć czy brak rodzica. Rana porzucenia rodzi się także wtedy, gdy rodzic jest, ale emocjonalnie nieobecny. Gdy nie reaguje na płacz, gdy nie pociesza, gdy nie patrzy z czułością. Dziecko czuje wtedy głęboko:

„Zostaję sam.”
„Nie ma nikogo, kto mnie utrzyma.”
„Muszę się dopasować, żeby nie zostać sam na zawsze.”

To doświadczenie zapisuje się w ciele, w układzie nerwowym, w sercu. I w dorosłym życiu wciąż próbuje znaleźć ukojenie – w relacjach, w bliskości, w drugim człowieku.

 

Jak powstaje rana porzucenia?

Rana porzucenia pojawia się zwykle między 6. miesiącem a 2. rokiem życia, czyli w okresie, kiedy dziecko zaczyna uczyć się, że jest oddzielną istotą – ale wciąż całkowicie zależną od obecności opiekuna. Jeśli w tym czasie matka (lub główna figura przywiązania) znika – fizycznie lub emocjonalnie – dziecko przeżywa to jak zagrożenie życia. Jego układ nerwowy wpada w panikę: „Zostałem sam. Nie przeżyję.” Ciało reaguje płaczem, napięciem, a potem – gdy nikt nie przychodzi – bezsilnym wycofaniem. W tym właśnie miejscu rodzi się schemat zależności i lęku przed opuszczeniem.

Jak funkcjonuje dorosły z raną porzucenia?

Z takiego doświadczenia wyrasta dorosły, który w relacjach jest pełen tęsknoty, głodu i lęku. Z jednej strony – bardzo potrzebuje bliskości. Z drugiej – panicznie boi się, że zostanie sam. To osoby, które często:

  • silnie przywiązują się emocjonalnie do partnera, przyjaciela, terapeuty, nauczyciela;
  • boją się ciszy, dystansu, chłodu;
  • robią wszystko, by utrzymać relację, nawet za cenę siebie;
  • mają w sobie ogromny lęk przed odrzuceniem i samotnością;
  • gdy czują oddalenie – reagują paniką, smutkiem, dramatem lub próbą „ratowania” drugiej osoby;
  • w skrajnych momentach same odchodzą – by uprzedzić porzucenie.

Ich ciało często jest miękkie, elastyczne, o słabym napięciu mięśniowym, z zapadniętą klatką piersiową i lekkim pochyleniem do przodu – jakby w ciągłym ruchu ku drugiemu człowiekowi. Serce jest szeroko otwarte, ale kruche.

 

Główne przekonania i schematy:

Wewnętrzne przekonania osoby z raną porzucenia są pełne tęsknoty i strachu:

O sobie:

  • „Nie poradzę sobie sam(a).”
  • „Nie potrafię żyć bez drugiej osoby.”
  • „Muszę się dopasować, żeby mnie nie zostawiono.”
  • „Nie jestem wystarczający, żeby ktoś chciał zostać.”
  • „Jestem zbyt dużo / zbyt mało.”

O innych:

  • „Inni odchodzą.”
  • „Nie można na nikim polegać.”
  • „Miłość zawsze kończy się bólem.”
  • „Muszę się starać, żeby ktoś mnie kochał.”

O świecie:

  • „Świat jest niepewny.”
  • „Zawsze zostaję sam.”
  • „Nie mogę się rozluźnić, bo zaraz ktoś odejdzie.”

Z tych przekonań rodzą się głębokie schematy psychiczne:

  • Schemat porzucenia – „zaraz mnie zostawią”
  • Schemat zależności – „nie dam rady sam/a”
  • Schemat deprywacji emocjonalnej – „nikt nie da mi tego, czego potrzebuję”
  • Schemat podporządkowania – „muszę się poświęcić, żeby ktoś został”.

Strategie przetrwania – czyli jak dziecko próbowało przetrwać samotność:

Każda z tych strategii jest święta, bo kiedyś ratowała życie. Dziecko, które zostało samo, nie miało wyboru – musiało znaleźć sposób, żeby utrzymać połączenie choćby w wyobraźni. Najczęstsze mechanizmy obronne:

  • Przywieranie i zależność„jeśli się przykleję, nie zostanę sam.”
  • Dopasowanie i uległość„będę taki, jakiego potrzebujesz, tylko mnie nie zostawiaj.”
  • Idealizacja relacji„on/ona mnie uratuje.”
  • Dramatyzacja emocji – “niech ktoś zauważy, że cierpię.
  • Samopoświęcenie – „zrezygnuję z siebie, byle nie być sam.”

W dorosłym życiu te mechanizmy przestają działać, ale nie można ich po prostu „usunąć”. Trzeba je uhonorować. Z wdzięcznością. Bo kiedyś naprawdę ratowały życie. To dzięki nim dziecko przetrwało w świecie, w którym bliskość była niestabilna, a obecność niepewna. Zanim zaczniemy je zmieniać, potrzebujemy powiedzieć sobie: „Dziękuję ci, że mnie chroniłaś. Dzięki tobie przetrwałam / przetrwałem.”

 

Dojrzały dorosły – ten, który potrafi zostać

Uzdrowienie rany porzucenia nie polega na tym, że już nigdy nie będziesz tęsknić. Ono zaczyna się wtedy, gdy potrafisz zostać ze sobą – w smutku, w ciszy, w pustce. Kiedy nie musisz już natychmiast kogoś wołać, by poczuć się żywy. Dojrzały dorosły z tej rany potrafi powiedzieć: „Już nie muszę gonić za miłością. Umiem ją utrzymać w sobie.” Rana porzucenia  jest zaproszeniem do nauki wewnętrznej obecności – do tego, byś sama / sam stał się dla siebie tą osobą, której kiedyś zabrakło.

Jeśli ten temat Cię porusza, przeczytaj też wpis na moim blogu o ranie odrzucenia: o tym, jak powstaje, jak wpływa na dorosłe relacje i jak możesz zacząć ją uzdrawiać z czułością i szacunkiem do swojego ciała i historii.

Jeśli czujesz, że ten temat porusza coś w Tobie – zapraszam Cię do pracy nad tą raną w bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej. Podczas sesji Core EnergeticsTRE czy pracy z wewnętrznym dzieckiem, możemy razem dotknąć tego miejsca w Tobie, które kiedyś musiało się schować, a dziś pragnie być zobaczone.

Zaufaj procesowi.
Twoje ciało wie, jak wrócić do życia.
Ty musisz jedynie dać sobie zgodę, by znowu być.

 

Jeśli chcesz rozpocząć ten proces, umów się na konsultację – stacjonarnie w moim gabinecie w Jawornicy k. Lublińca, Opolu albo online, z dowolnego miejsca na świecie.

Inspiracje i źródła:

  • Wilhelm Reich, Character Analysis
  • Alexander Lowen, The Language of the Body
  • John Pierrakos, Core Energetics: Developing the Capacity to Love and Heal

 

0 0 votes
Article Rating